czwartek, 19 października 2017

BANER JAKUCJA 980X200

Doba prawie w połowie

Olek doba
Aleksander Doba, lat 67, samotny kajakowy rejs przez Atlantyk (fot. Ricardo Bravo - Canoe&Kayak/Canoandes)


5 października 67-letni Aleksander Doba wypłynął z mariny w Lizbonie. Zamierza samotnie bez zawijania do portów przewiosłować na kajaku na drugą stronę Oceanu Atlantyckiego – na Florydę. Zabrał ze sobą prowiant na 150 dni. 65 dni za nim.

O wyprawie czytaj w artykułach:
Doba znów popłynie.
Doba za Kanarami.

– Olek po raz pierwszy użył podczas tego rejsu słowa „ciężko” – mówi Andrzej Armiński sponsor i koordynator rejsu Aleksandra Doby.

Słowo „ciężko” dotyczyło dzisiejszej nocy – z niedzieli na poniedziałek (z 8 na 9 grudnia). A wszystko dlatego, że silnie wieje i to z przeciwnego kierunku. Kajak Alaksandra Doby w ciągu ostatnich 36 godzin cofnął się o około 60 mil morskich. Prędkość wiatru osiągała 20-25 węzłów (40-45 km/godz.)

– Na szczęście w ciągu najbliższych dni wiatr zmieni się na północny, a potem na zwyczajny pasat, czyli wiatr północno-wschodni – mówi Andrzej Armiński.

Polski kajakarz nie ma lekko. Już miesiąc temu informowaliśmy, że wysiadła odsalarka. Aleksander Doba musi teraz ręcznie pompować wodę. Około dwie godziny dziennie.

W drugiej połowie listopada wysiadł kajakarzowi SPOT. SPOT to urządzenie, które wysyła sygnał satelitarny i dzięki temu można śledzić jego położenie, a tym samym znać dokładne współrzędne geograficzne miejsca, w którym przebywa jego posiadacz. To właśnie dzięki SPOTowi można było na bieżąco śledzić postępy Aleksandra Doby.

Niestety do elektronicznego urządzenia dostała się woda i skorodowało. Zapasowy SPOT również wysiadł – z tych samych przyczyn. Teraz Aleksander Doba dwa razy na dobę przekazuje swoją pozycję za pośrednictwem telefonu satelitarnego.

Ale to co trapi kajakarza najbardziej, to rozmaite dolegliwości zdrowotne. Oddajmy mu głos:

Na całym ciele, głownie w pachwinach, zwłaszcza udowych i na pośladkach, gdzie jest najgorsza wentylacja, pojawiają się czerwone plamki o średnicy 6 mm. Są to miejsca bardzo drażliwe i swędzące. Po tygodniu mają średnicę 10 mm i są wypukłe. Po dwóch tygodniach na środku plamki pojawia się białawe wybrzuszenie, 3 mm średnicy, wypełnione płynem. Po trzech tygodniach objawy zaczynają się cofać. Cały proces trwa jeden miesiąc. W pachwinach udowych zajęte bywa 75% powierzchni ciała. Cały czas te zmienione miejsca swędzą.

W głębi skóry (głównie dłoni) tworzą się białe zmiany o średnicy 3-5 mm. Bolesne przy dotyku. Bardzo dokuczają w miejscu, gdzie trzymam wiosło. Uraża i boli. Jednorazowo mam kilkadziesiąt tego rodzaju zmian. Trwają około miesiąca.

Zapalenie spojówek ustąpiło po tygodniu.

Pod płytkami paznokci u rąk i nóg wyrasta mi białawy twór (grzybica?), oddzielający płytkę paznokcia od opuszki palca. Wrasta to coraz głębiej. Nie boli, lecz czuję, że tracę paznokcie.

Uszkadzana skóra dłoni przez tarcie soli.


Zdaniem Andrzeja Armińskiego te wszystkie przypadłości na Aleksandra Dobę nie wpływają jakoś szczególnie negatywnie.

– To wszystko, wysiadającą elektronikę i dolegliwości skórne, on zna już z poprzedniego rejsu – podkreśla koordynator rejsu. To co tym razem jest wyzwaniem, to dystans jaki Doba musi pokonać.

– Olek w tej chwili jest prawie na tym samym południku co Fortaleza, czyli miasto koło którego kończył wtedy rejs. Teraz nie jest jeszcze w połowie drogi – podkreśla Andrzej Armiński. Z około 5 000 mil morskich kajakarz pokonał na razie nieco ponad 2 000.

Trasa przebyta przez Aleksandra Dobę do 3 grudnia. Żółta kreska - południk leżący w połowie pomiędzy południkami przechodzącymi przez Lizbonę i Miami (fot. www.aleksanderdoba.pl)
olek doba


Druga połowa rejsu może jednak okazać się trudniejsza. To nie tylko kwestia zmęczenia pokonaną trasą, ale również pogody, która może być bardziej wymagająca.

Armiński konstatuje: – Po drodze Olek będzie musiał ominąć Bahamy. Pamiętajmy, że nawet Kolumb trafił nie do Ameryki, ale właśnie na te wyspy. Mam nadzieję, że Olek będzie pamiętać o celu, który sobie wyznaczył, czyli o Florydzie, i Bahamy go nie skuszą.

 

autor: Jakub Karp

 

 

Drukuj PDF

Książki sportowe i wojskowe