wtorek, 21 listopada 2017

BANER JAKUCJA 980X200

Elle rządzi psami

ellesmere'a wyspa


Od dwóch tygodni międzynarodowy, czteroosobowy zespół (John Huston, Hugh Dale-Harris, Tobias Thorleifsson i Kyle O’Donoghue) wraz z czterema psami przemierza Wyspę Ellesmere’a w Archipelagu Wysp Królowej Elżbiety na Morzu Arktycznym. Mężczyźni zamierzają pokonać ponad 1000 kilometrów w około 70 dni, idąc na nartach i ciągnąc sprzęt na sankach.

O przygotowaniach do wyprawy pisaliśmy w artykule: Pamięci Sverdrupa.

Z relacji zamieszczanych na stronie internetowej wyprawy wynika, że uczestnicy są w dobrej kondycji i w świetnych nastrojach. Z zachwytem opisują piękno przyrody oraz spotkania ze zwierzętami.

Najczęściej spotykają zające polarne. Kilka razy widzieli niedźwiedzie polarne, raz nawet z odległości niecałych 200 metrów. Co ciekawe, przy tym spotkaniu, mężczyźni wypatrzyli niedźwiedzia, ale psy nie wyczuły jego obecności. Niedźwiedzie jednak nie podchodzą bliżej i jak na razie nie stwarzyły zagrożenia. Polarnicy 9 kwietnia widzieli również stado (12 sztuk) wołów piżmowych. Tego samego dnia natknęli się także na dwa wilki.

Polarnicy są zadowoleni z zabranych na wyprawę czterech psów. A te – świetnie się bawią. Na razie Elle – jedyna suka na wyprawie – stała się liderką pozostałych psów.

Zespół trochę narzeka na zbyt wysokie temperatury (wahają się między minus 10 a minus 20  st.C.). Norweg Tobias Thorleifsson relacjonuje, że gdy mocno świeci słońce, idzie na nartach tylko w cienkiej bluzie. Wysokie temperatury mogą być utrudnieniem – polarnicy się pocą, a to stwarza niebezpieczeństwo wychłodzenia. Ponadto śnieg jest bardziej miękki i trudniej ciągnąć ekwipunek.

Trasa wyprawy. Obecnie ekipa znajduje się w okolicach północnej krawędzi pierwszego, dużego fiordu
Ellesemere mapa


Polarnicy porównują swoją wyprawę do ekspedycji Otto Sverdrupa, bo właśnie po śladach norweskiego badacza starają się poruszać. Z dzienników tego podróżnika wynika, że w trakcie jego wyprawy, wiek temu, temperatury były o wiele niższe, a lodu było o wiele więcej niż obecnie. W tym samym okresie (początek kwietnia), lecz w 1902 roku normą były temperatury poniżej minus 40 st.C.

Choć przez większą część wyjazdu pogoda była słoneczna, ostatnio wyprawa musiała przeczekać mgłę. Przez trzy dni (13-15 kwietnia) zespół tkwił w jednym miejscu. Jednak nie tylko ze względu na złą pogodę. Ekipa była umówiona w tym miejscu na zrzut zapasów. A w związku ze słabą widocznością, samolot nie mógł przylecieć. Dopiero 15 kwietnia samolot wraz z nowymi zapasami wylądował na lodzie. Polarnicy byli zadowoleni nie tylko z tego, że mogą znów ruszyć na szlak, ale także z pyszności, które spadły z nieba. Dotarły do nich nowe racje obiadowe, a wśród nich między innymi: smażony bekon przyprawiony na ostro.

Uczestnicy wyprawy dotarli 13 kwietnia do Troll Fjord i wciąż poruszają się w jego obrębie. Zespół zaczął marsz z pozycji N76°58' W88°58'. Teraz znajdują się na N78°04', W85°32'. Pokonali około 170 kilometrów.

 

autor: Joanna Mostowska

 

 

Drukuj PDF

Książki sportowe i wojskowe