sobota, 23 września 2017

BANER JAKUCJA 980X200

24 godz. na Broad Peak

broad peak 2013 przełęcz
Widok z obozu 3 w kierunku przełęczy na wysokości 7900 m n.p.m. Zdjęcie wykonane podczas wyprawy w 2011 roku


Komunikat wyprawy na Broad Peak z godz. 17 z dnia 06.03.2013:

Wyprawa zimowa PZA na Broad Peak - 6 marca, godzina 20.00 czasu lokalnego, 16.00 czasu polskiego.

W ciągu dnia 6 marca od kierownika wyprawy Krzysztofa Wielickiego dotarło do nas więcej informacji porządkujących wydarzenia ostatnich 24 godzin.

4 himalaiści zdobywali szczyt kolejno ok. godziny 17-18.00, po czym bez zwłoki z/w na późną porę rozpoczynali zejście w dół. Chodziło o zejście jak najniżej zanim zapadną ciemności. Jako ostatni schodził Tomasz Kowalski. Przed nim był widoczny przez niego Maciej Berbeka.

Choć każdy z uczestników posiadał radiotelefon to łączność była utrzymywana jedynie z Tomkiem Kowalskim i Arturem Małkiem (u Adama przestroiła się częstotliwość, Maciej nie używał radia z niewiadomych względów).

Tempo schodzenia Tomka i idącego przed nim Maćka zaraz po zdobyciu szczytu od pierwszych minut zejścia było dramatycznie wolne. Do około godz. 2.00 6 marca - w ciągu aż 7-8 godzin marszu i wspinaczki w dół, pokonali oni odcinek prawie do przełęczy, który standardowo zajmuje ok. godzinę.

Adam Bielecki osiągnął obóz IV na 7400 m n.p.m. ok. godz. 21.00 5 marca.
Artur Małek osiągnął obóz IV ok. godz. 2.00 6 marca.

Tomasz Kowalski zgłosił kierownikowi przebywającemu w bazie, Krzysztofowi Wielickiemu, trudności z oddychaniem i ogólne osłabienie, i miał zażyć lekarstwa w/g instrukcji. W czasie schodzenia z przedwierzchołka Rocky Summit zaliczył mały upadek, w efekcie którego wypiął mu się rak. Podczas ostatniej łączności o godz. 6.30 rano 6 marca meldował trudności z zapięciem tego raka. Mówił też, że widzi Macieja Berbekę.

Tuż przed świtem widać było z bazy na wys. 7950 m n.p.m. światełko latarki na siodełku przełęczy. Rano jeden z pracowników bazy (kucharz) widział (?) postać pod przełęczą w okolicy szczelin (uznano, że to Maciej).

Od godz. 6.30 czasu lokalnego nie ma żadnego kontaktu z zaginionymi. Ostatnia rozmowa z Maciejem Berbeką miała miejsce na szczycie o godz. 18.00. Maciej rozmawiał najprawdopodobniej z radia Tomka.

O świcie 6 marca z obozu II na 6200 m n.p.m. wyszedł do góry oczekujący tam w odwodzie Karim Hayyat i około godz. 13.00 dotarł w/g raportu Wielickiego do szczelin. Oceniamy tę wysokość na około 7700 m n.p.m. Nie napotkał on żadnych śladów, widział wszystkie szczegóły drogi aż do przełęczy i wycofał się do obozu IV. Dwójkę himalaistów od tego momentu uznano oficjalnie za zaginionych.

Pogoda i widoczność 5 i 6 marca są dobre. Jest około minus 35 stopni Celsjusza na 8000 m n.p.m. w nocy i 27 w ciągu dnia. Nie wieje wiatr. Ścianę cały czas przez lunetę z bazy lustruje Krzysztof Wielicki.

W obozie IV zostali na jeszcze jedną noc Artur Małek i Karim Hayyat. Ich zadaniem jest wypatrywanie zaginionych himalaistów. Rano będą oni musieli rozpocząć zejście do bazy.

Pogoda ma się popsuć 7 marca w godzinach południowych. Od wysokości 7000 m n.p.m. aż do bazy ciągną się non stop liny poręczowe, dzięki którym zejście do bazy jest ułatwione, szybkie i bezpieczne nawet w trudnych warunkach.

6 marca około godz. 2 z bazy do góry wyruszyli Shaheen Baig i Amin Ullah. Shaheen doszedł do obozu II, a Amin do obozu III.

Artur Hajzer
Kierownik programu "Polski Himalaizm Zimowy 2010 - 2015"


Aktualizacja z godz. 17.30 z dnia 06.03.2013:

6 marca o 21.30 Adam Bielecki, Amin Ullah i Shaheen Baig dotarli do bazy.

Późnym wieczorem, na polecenie kierownika, z obozu IV na 7400 m n.p.m. zaczęli sie wycofywać w dół Artur Małek i Karim Hayyat. Są poniżej obozu III na 7000 m n.p.m.



Drukuj PDF

Książki sportowe i wojskowe